Miało być pewnie, lekko, po staremu. Znajomo i przyjemnie. Bezpiecznie. Doktoracik, posadka na uczelni, stopniowa przemiana w dorosłego osobnika, bez nagłych przeskoków do całkowitej odpowiedzialności, która pewnie nigdy by nie zaistniała z powodu uwikłania się w partnerską współodpowiedzialność z jakimś przedstawicielem odmiennej płci. I nagle jeden telefon, spotkanie i "ja bym panią zatrudnił". Jedna z niewielu firm, w których chciałabym pracować, proponuje mi zatrudnienie na kuszących warunkach. Więc zgadzam się na to, zgadzam się na konsekwencje - przeprowadzkę, tymczasową rezygnację z pracy na uczelni i brutalną zmianę całego dotychczasowego życia na inne, zupełnie nieznane.
Więc i blog zmienić się powinien, nie wypada wszak pracownikowi poważnej korporacji po dziewczyńsku oddawać się lirycznym uniesieniom godnym trzynastolatki. Znając życie, przekracza to jednak moje możliwości.
Osobom lubiącym eksperymentować z muzyką polecam zarówno kawałek jak i cały album The Alternative formacji iamx. Udało mi się zakupić go kilka miesięcy temu w empiku i od tego czasu słucham go niemal nałogowo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz