30.7.16

Wiosna w Teatrzyku kukiełkowym

Ławka w parku. Przedwiośnie, więc jednak wciąż jeszcze szaro, niezbyt słonecznie.

Jola: Bo kiedyś, mój drogi, to były przyjaźnie!
Piotruś K.: Kiedyś to i miłości inne były, jakieś takie większe, piękniejsze, miłośniejsze!
Sławuś: Wybaczcie, jednak nie zgodzę się z wami. Idealizowanie przeszłości jest owszem powszechnym i naturalnym zjawiskiem, jednakże bezkrytyczne oddawanie mu się uważam za naganne. Dniem dzisiejszym żyć trzeba, myśląc o przyszłości!
Jola: A jednak - te spacery, wyjścia do kina, teatru. Recytowanie wierszy w księżycowe noce, ukradkowe spotkania, pierwsze pocałunki... (rozmarza się zupełnie)
Piotruś K.: A teraz - pół litra i do łóżka. Nieznośnie łatwe są dzisiejsze dziewczęta.
Sławuś: Kolega znów spłyca problem. I winy doszukuje się po niewłaściwej stronie. Czyż nie są one takie dla nas i przez nas?
Jola: Dla was w ogóle być nie warto. Kiedyś to byli mężczyźni!
Piotruś K.(obejmując Jolę zalotnie): A może wybralibyśmy się gdzieś w piątek wieczorem, może okaże się, że zmienisz zdanie o dzisiejszych mężczyznach?
Jola: Już ja znam wasz konsumpcyjny stosunek do życia! (wstaje i wychodzi)
Piotruś K. (zapala papierosa i zaciąga się dymem powoli): Trzeba było zacząć od pół litra jednak.
Sławuś: Ten brak szacunku zemści się na koledze kiedyś.
Piotruś K.: Być może.

(Kurtyna)

15.7.09

The Alternative

Miało być pewnie, lekko, po staremu. Znajomo i przyjemnie. Bezpiecznie. Doktoracik, posadka na uczelni, stopniowa przemiana w dorosłego osobnika, bez nagłych przeskoków do całkowitej odpowiedzialności, która pewnie nigdy by nie zaistniała z powodu uwikłania się w partnerską współodpowiedzialność z jakimś przedstawicielem odmiennej płci. I nagle jeden telefon, spotkanie i "ja bym panią zatrudnił". Jedna z niewielu firm, w których chciałabym pracować, proponuje mi zatrudnienie na kuszących warunkach. Więc zgadzam się na to, zgadzam się na konsekwencje - przeprowadzkę, tymczasową rezygnację z pracy na uczelni i brutalną zmianę całego dotychczasowego życia na inne, zupełnie nieznane.
Więc i blog zmienić się powinien, nie wypada wszak pracownikowi poważnej korporacji po dziewczyńsku oddawać się lirycznym uniesieniom godnym trzynastolatki. Znając życie, przekracza to jednak moje możliwości.
Osobom lubiącym eksperymentować z muzyką polecam zarówno kawałek jak i cały album The Alternative formacji iamx. Udało mi się zakupić go kilka miesięcy temu w empiku i od tego czasu słucham go niemal nałogowo.

12.4.09

pokój, spokój i nowe-stare narkotyki

A zatem: herbata dalej zielona. I chociaż język może się zmienił - na trochę bardziej obiektowo zorientowany, odrobinę wyższego rzędu, ciut innej generacji - to jednak wciąż namiętności te same: zadziała, kiedyś na pewno zadziała.
Więc zasypiam późno, myśląc o wędrujących po grafie robotach, przyszłych posłańcach dobrej nowiny - że udało się, w końcu udało.
Czasem mi się śni, że trzyma mnie za rękę. I opowiada. Tak pięknie opowiada. A ja słucham, godzinami słucham go w tych snach. Więc i to bez zmian, jak zwykle. Dlaczego zatem nowe?
Bo odkrywane po raz kolejny tej kolejnej wiosny. I świeże, jak te listki czy pączki (jak bardzo by pisanie o pączkach nie było DEPRECIATED) tak właśnie zielone, niedojrzałe i świeże. I kwaśne trochę w tej niedojrzałości wiosennej.
Więc nowe, bo język nowy, bo herbata kupiona przed tygodniem, a i On znów twarz ma nową, młodszą tym razem dużo, ode mnie nawet młodszą.
I cóż, że niemal takie same te nałogi wiosenne - ważne by z pasją im się oddawać. Po raz kolejny i kolejny, na nowo.